Phyllostachys aureosulcata 'Aureocaulis' i 'Spectabilis'

Bambus - Dla Początkujących

Moderatorzy: Sobal, Gantz

Awatar użytkownika
rjz
Leśniczy
Posty: 131
Rejestracja: 29 kwie 2010 18:36
Wpisz jaki mamy teraz rok.: 2012
Lokalizacja: Wrocław/Steinbach

Re: Phyllostachys aureosulcata 'Aureocaulis' i 'Spectabilis'

Post autor: rjz » 25 mar 2013 15:29

I gdzie te twoje monstrualne Moso, które sprzedajesz naiwnym ludziom jako mrozoodporne?

r.

Awatar użytkownika
Dominik
Gajowy
Posty: 245
Rejestracja: 07 cze 2005 15:16
Wpisz jaki mamy teraz rok.: 2016
Lokalizacja: Gdynia
Kontaktowanie:

Re: Phyllostachys aureosulcata 'Aureocaulis' i 'Spectabilis'

Post autor: Dominik » 25 mar 2013 19:53

Dominik pisze:Znowu zmieniasz temat zamiast odpowiedzieć w kwestii mrozoodporności bambusów tytułowych.:D

Unikasz rozmowy na ten temat "jak ognia". Ciekawe dlaczego. ;)

Pomimo że sprawa mrozoodporności bambusa moso jest już dawno wyjaśniona (także przeze mnie) i jest to bardzo dobrze "opracowany pod tym względem gatunek bambusa" którego maksymalna odporność na mróz (ok -17/-18) jest niewiele większa niż palmy trachycarpus (-15/-17) oraz kilka stopni większa od np figi adriatyckiej (-15) z przyjemnością umieszczę zdjęcia o które prosisz, szczególnie że zmienny klimat daje w niektóre lata "popalić" a w inne zima odpuszcza kusząc nas do ryzykownych nasadzeń w kolejnych sezonach.

Zanim jednak popełnię kolejny off-topic dotyczący w tym przypadku moso proszę o odpowiedź na moje wielokrotnie powtarzane pytanie związane z tytułowymi Phyllostachys aureosulcata 'Aureocaulis' (ok -23) i 'Spectabilis':

jakie są orientacyjne wartości temperatur przy jakich marzną tytułowym bambusom:

1) liście, w jakich temperaturach roślina je traci,
2) Wymarzanie świeżych pędów (tzn młodych przyrostów bez względu na wysokość),
3) Wymarzanie pędów zdrewniałych (o niewielkiej średnicy i wysokości np do 1 m),
4) Wymarzanie grubych pędów zdrewniałych (min 1-2 cm średnicy) o wysokości ponad 1 m.

??
viewtopic.php?f=16&t=1228&p=10117#p10117

http://www.oleander.pl/sadzonki-bambusy ... zonki.html
moso.JPG
Pisząc o bambusach uprawianych całorocznie w gruncie mam zawsze na myśli rośliny osłaniane i przyginane do gruntu - zimą, szczególnie wtedy gdy temperatury spadną do -15/-20 stopni.

http://www.drzewa.oleander.pl - amatorski spis drzew i krzewów, wymiana

Awatar użytkownika
Artur
Tarzan
Posty: 993
Rejestracja: 01 wrz 2004 21:37
Wpisz jaki mamy teraz rok.: 0
Lokalizacja: Wrocław - Climate Zone 7A
Kontaktowanie:

Re: Phyllostachys aureosulcata 'Aureocaulis' i 'Spectabilis'

Post autor: Artur » 27 mar 2013 00:01

Czego to się nie robi dla dobra dyskusji :lol: Opis też można zmienić a co, parę kilka dni temu Moso było i odporniejsze i nadawało się do gruntu :lol: :lol: :lol:
http://tinyurl.com/bvz3qjb
Pozdrowienia z Wrocławia http://www.ArtBambo.prv.pl

Awatar użytkownika
Dominik
Gajowy
Posty: 245
Rejestracja: 07 cze 2005 15:16
Wpisz jaki mamy teraz rok.: 2016
Lokalizacja: Gdynia
Kontaktowanie:

Re: Phyllostachys aureosulcata 'Aureocaulis' i 'Spectabilis'

Post autor: Dominik » 27 mar 2013 11:51

Dziekuję Ci bardzo serdecznie za link reklamowy mojej oferty sadzonek bambusa moso w cenie 11 zł. Proszę o więcej a obiecuję że na pewno jeszcze bardziej Cię polubię :)

Widzę że jesteś częstym gościem na mojej stronie skoro znasz dokładne jej zawartość. To dobrze, bo może gdy znowu coś zmienię to błyskawicznie o tym napiszesz :) Nie mam nic przeciwko :)

Właściwie ten wątek w 1/5 dotyczy moso, więc chętnie o tym porozmawiam. Ja też się cieszę - tak samo jak Ty, że opis na mojej stronie został poprawiony na zaniżający możliwości tych roślin tzn moso (w poprawionym opisie zaniżyłem możliwości z potwierdzonej mrozoodporności dla pędów utrwalonych z -17 lub niecałych -18 o czym miałem umieszczoną informację w poprzednim opisie na -15 oraz usunąłem wszelkie informacje o możliwości uprawy gruntowej całorocznej aby nikt nie poczuł się zmanipulowany, pędy nie utrwalone (a takie 1 roczne rośliny głównie próbuja sadzić klienci) mają bowiem znacznie niższą odporność niż maksymalna i dotyczy to wszystkich gatunków bambusów także Phyllostachys aureosulcata 'Aureocaulis' i 'Spectabilis'). Opis pozostawiłem tak długo nie poprawiony licząc że sami mi to wytkniecie. Był to dla mnie pewien wskaźnik bezstronności niektórych rozmówców na tym forum. Niektórzy jednak wolą przede wszystkim reklamować tylko swoje rośliny i nawet dla dobra czytających (zdobywających informacje) - ciężko im napisać wprost o roślinach konkurencji lub prawdę o własnych roślinach bo jest to przecież reklama innych firm lub powoduje spadek dochodów (w przypadku samokrytyki posiadanych roślin, szczególnie gdy się je sprzedaje). Część opisów w sklepie mam nie zmienione od 2005 r. Na pewno tu i ówdzie konieczne są korekty, szczególnie że wzoruje się na nas duża część konkurencji. Poprawiamy wszystko sukcesywnie na podstawie wiedzy zdobytej w ostatnich latach - "dopieszczając szczegóły". Jak widzę przynosi to bardzo dobry skutek skoro nawet "konkurencja" to zauważa :) Także jeśli coś jest jeszcze do poprawienia to wszelkie uwagi przyjmuję zawsze z otwartymi rękami. Darmowy audyt jest bezcenny i jeszcze raz dziękuję.

A teraz pora na rozmowę o "tytułowych mocarzach". Nieprzypadkowo we Wrocławiu są co najmniej 2-3 punkty sprzedaży tych roślin. Ma to szczególne uzasadnienie ze względu na bardzo sprzyjający klimat w tym rejonie. Pewnie niektórzy nie wiedzą, ale w latach pięćdziesiątych próbowano tutaj uprawiać ryż :) a więc bliskiego krewniaka bambusów z rodziny traw. Plony nie były wprawdzie powalające i ostatecznie zaniechano tych "eksperymentów" jednak mówi to samo za siebie o możliwościach klimatycznych tego rejonu. Po prostu jest tam bardzo ciepło w sezonie wegetacyjnym.
Tytułowe bambusy które sam uprawiam i oferuję oraz bardzo lubię - są co najmniej 5 stopni bardziej odporne na mróz od moso (patrząc na możliwości utrwalonych pędów), to dosyć sporo w naszych warunkach klimatycznych, jednak tak jak pisałem zawsze jest ten margines wystąpienia temperatur niższych niż tolerowalne, szczególnie w rejonach o bardziej surowym klimacie.

Gdybym chciał kontynuować retorykę zaczepki to napisał bym ponownie w stylu: "Artur, jak to naprawdę jest, opierasz się przed napisaniem prawdy przy jakich temperaturach marzną liście i pędy tytułowych bo prowadzisz sprzedaż tych roślin i boisz się spadku zamówień?" jednak przecież finalnie nie o ciągłe zaczepki chodzi ale o napisanie prawdy i przekazanie wiedzy o roślinach, dlatego nie ma sensu powtarzać takiej retoryki. To nudne i dla nas i dla czytających, prowadzi do dyskusji nie na temat, a w perspektywie zbliżających się świąt Wielkiej Nocy będzie całkowicie nie na miejscu.

Wróćmy więc do tematu: dlaczego wogóle piszę o tolerowanych temperaturach pędów i liści oraz siewkach bambusów i po co porównuję do tego moso. Odpowiadam: w celu przekazania jakiejś wiedzy innym i zdobycia wiedzy od nich na zasadzie wymiany. Zwróćcie uwagę, że już 2 stopnie różnicy mrozoodporności między gatunkami (choćby tylko w opisie) jest ważne nie tylko dla specjalistów, ale i dla uprawiających rośliny. Niestety określenie górnej granicy mrozoodporności jest niewystarczające, a w przypadku bambusów wręcz mylne.

Ogólnie wiadomo że nie utrwalone (młode, świeże, cieńkie pędy są bardziej wrażliwe od tych "zeszłorocznych"). Warto zauważyć, że jedyną odmianą (poza kępkami kilku niskich odmian) której dostępne są małe siewki jest moso. Wszystkie inne odmiany występują w postaci ukorzenionych fragmentów mniejszych lub większych (ale jednak dobrze utrwalonych pędów, kłączy). Poza nielicznymi wyjątkami - np pracą Szymona próżno szukać na polskich forach informacji (porównawczych) traktujących o dobrze utrwalonych pędach moso oraz o siewkach bambusów (w ogólności) w zestawieniu z tymi samymi (starszymi roślinami) oraz innymi mocniejszymi odmianami. Tak się jednak składa, że jako dostawca nasion na rynek i od ok 10 lat uprawiający bambusy posiadam 2 odmiany mrozoodporne uzyskane z nasion. Jest to osławiony bambus moso oraz fargesia nitida nyphemburg. Co mogę napisać o siewkach obu odmian: siewki jednej i drugiej odmiany są wrażliwe na zimno znacznie bardziej niż rośliny dorosłe. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego gdyż tego typu zależność występuje też u innych roślin. Do ustalenia pozostaje tylko precyzyjnie jaka to jest wartość dla różnych odmian i czy wogóle jest taka zależność! Być może ktoś ma inne obserwacje niż moje i zechce o tym napisać.

Najprawdopodobniej niższa mrozoodporność młodych pędów (takich jak u siewek, które u roślin dorosłych występują na końcówkach starszych pędów) u konkretnego gatunku jest niemalże proporcjonalna do mrozoodporności pędów utrwalonych o jakąś konkretną wartość przyjmijmy na początek nieco ogólnikowo że jest to 5-10 stopni różnicy (być może jest to wartość różna dla różnych gatunków).

Właśnie to próbuje tutaj ustalić jaka jest to wartość. Z dalszych wniosków mogę napisać że siewki nawet fargesii nitida nyphemburg a więc zdecydowana 1 liga mrozoodporności nie zaryzykowałem umieszczać w gruncie (co ciekawe pod nieogrzewaną osłoną najwieksza moja siewka tejże fargesii zrzuca liście na zimę i takie "zachowanie" stwierdziłem u dorosłej rośliny z której posiadam nasiona. Część mniejszych siewek tejże mi wymarzło w takich samych warunkach). Natomiast bambus moso inaczej traci ulistnienie gdy jest jeszcze niewielką siewką. Zdecydowanie bliżej mu wtedy do gatunków tropikalnych (liście obumierają na pędach). Odnośnie szybkości wzrostu - moso również bliżej do tropikalnych krewniaków pomimo że jako większa roślina o utrwalonych pędach ma całkiem sporą mrozoodporność. Sadzonki takie jak ma np Artur u siebie mają tą jedną zasadniczą wadę, że po ich sprowadzeniu do sprzedaży w polsce najczęściej nie są zahartowane w naszych warunkach klimatycznych. Posadzenie takich dużych roślin poza najcieplejszymi rejonami kraju bywa wyrzuceniem znacznie większych pieniędzy w błoto niż 11 zł na nasiona czy sadzonkę moso (którą bez problemu można przezimować w piwnicy). Po prostu ryzyko straty wysokich (nie dość zahartowanych pędów) jest bardzo wysokie. Tak było w przypadku moich roślin (Fargesia muriale, Phyllostachys aureosulcata 'Aureocaulis') posadzonych poza miastem (poniżej 500 m od Bałtyku, a więc w miejscu o bardzo łagodnych zimach) dużo łagodniejszych niż w głębi lądu. Pozostało z tychże po 1 zimie mniej niż 1/4 wszystkich pędów. Natomiast świeże pędy (jeśli już roślina dobrze ukorzeni się w nowym miejscu) wydają się być dużo odporniejsze. Jakie z tego płyną wnioski? rośliny ze szkółek (szczególnie holenderskich, a takie są głównie w sprzedaży) lepiej przez kilka sezonów uprawiać w nieco lepszych warunkach (np pod nieogrzewaną osłoną) i dopiero po wytworzeniu przyrostów w naszych warunkach przenosić rośliny do gruntu (w pierwszych latach osłaniać). Niestety jest to sprawdzone, że od strony przeżywalności roślin - zdecydowanie lepiej jest zaopatrzyć się u krajowych producentów (jeśli nie pędzą oni roślin) niż w rośliny "sprowadzane". Odnośnie wielkości napiszę może na przykładzie araucaria araucana sprowadzanej przez wielu handlowców jak leci. Zakupiłem kilka sadzonek (50 cm) holenderskich (ładne duże, wyrośnięte), które nie przezimowały nawet pod nieogrzewaną osłoną. Moje rośliny 5 letnie (jedynie 20-30 cm maks, podczas gdy pędzone mogły by mieć nawet 50-70 cm) stały w tym roku na zewnątrz w doniczkach. Nie mam ani 1 rośliny straconej bo po prostu nie były one pędzone i są zahartowane na nasze warunki.

Na zakończenie napiszę że nie chodzi tutaj o to aby zasypywać się zdjęciami o tym gdzie ktoś posadził bambusa (jasne że tą czy inną odmianę da się posadzić np w Suwałkach, jednak bez wiedzy nt odporności tych roślin (nie tylko dorosłych ale i młodych pędów) a ponadto bez działań człowieka (np zwykłego narzucenia plandeki i innych typu przygięcie pędów) w sytuacjach anomalii pogodowych uprawa w długiej perspektywie jest przynajmniej momentami problematyczna.

Warto jednak próbować wybierając najodporniejsze odmiany, gdy się wie jak bardzo skrajne są warunki w których uprawiamy te rośliny ich wiosenne i jesienne przyrosty urastają do monstrualnych rozmiarów oraz cieszą oko jeszcze bardziej niż gdybyśmy mieszkali w okolicy o łagodniejszym klimacie.
Pisząc o bambusach uprawianych całorocznie w gruncie mam zawsze na myśli rośliny osłaniane i przyginane do gruntu - zimą, szczególnie wtedy gdy temperatury spadną do -15/-20 stopni.

http://www.drzewa.oleander.pl - amatorski spis drzew i krzewów, wymiana

Awatar użytkownika
NorthEast
Mowgli
Posty: 55
Rejestracja: 08 maja 2011 07:21
Wpisz jaki mamy teraz rok.: 2012
Lokalizacja: strefa 5b

Re: Phyllostachys aureosulcata 'Aureocaulis' i 'Spectabilis'

Post autor: NorthEast » 27 mar 2013 20:53

Dominik pisze:

Tym samym podtrzymuję swoją tezę, że Phyllostachys aureosulcata 'Aureocaulis' i 'Spectabilis' ulegnie uszkodzeniu (mniej więcej do linii gruntu przy ok -15/-20 stopni). Jest to i tak bardzo dobry rezultat, ale nikt mi nie wmówi że posadził takie rośliny na suwalszczyźnie czy podlasiu i systematycznie one mu nie marzną praktycznie do linii gruntu. Po prostu nie ma takiej opcji.

Awatar użytkownika
NorthEast
Mowgli
Posty: 55
Rejestracja: 08 maja 2011 07:21
Wpisz jaki mamy teraz rok.: 2012
Lokalizacja: strefa 5b

Re: Phyllostachys aureosulcata 'Aureocaulis' i 'Spectabilis'

Post autor: NorthEast » 27 mar 2013 20:56

Dominik pisze:
Na zakończenie napiszę że nie chodzi tutaj o to aby zasypywać się zdjęciami o tym gdzie ktoś posadził bambusa (jasne że tą czy inną odmianę da się posadzić np w Suwałkach, jednak bez wiedzy nt odporności tych roślin (nie tylko dorosłych ale i młodych pędów) a ponadto bez działań człowieka (np zwykłego narzucenia plandeki i innych typu przygięcie pędów) w sytuacjach anomalii pogodowych uprawa w długiej perspektywie jest przynajmniej momentami problematyczna.

Warto jednak próbować wybierając najodporniejsze odmiany, gdy się wie jak bardzo skrajne są warunki w których uprawiamy te rośliny ich wiosenne i jesienne przyrosty urastają do monstrualnych rozmiarów oraz cieszą oko jeszcze bardziej niż gdybyśmy mieszkali w okolicy o łagodniejszym klimacie.

Awatar użytkownika
Dominik
Gajowy
Posty: 245
Rejestracja: 07 cze 2005 15:16
Wpisz jaki mamy teraz rok.: 2016
Lokalizacja: Gdynia
Kontaktowanie:

Re: Phyllostachys aureosulcata 'Aureocaulis' i 'Spectabilis'

Post autor: Dominik » 27 mar 2013 23:32

Odnośnie Suwałk, tutaj masz dane meteo okresów zimowych za ostatnie 10 lat. Czerwona linia oznacza temperaturę od której zaczynają się największe uszkodzenia większości najbardziej mrozoodpornych bambusów (w tym tytułowych).
suwalki.JPG
Archiwalne dane pogodowe dla większości dużych miejscowości w Polsce są dostępne pod adresem:

http://www.weatheronline.pl/weather/map ... plpl&R=150

Rozpatrując samą miejscowość były 2-3 lata z temperaturami poniżej tolerowalnych przez tytułowe bambusy. Jednego roku (2003) było -31/-32 ale tak daleko szukać nie trzeba, w 2012 roku było -29 a w 2008 r dwa dni po -28 = a to oznacza zniszczenie wszelkich dostępnych odmian bambusów do linii gruntu przynajmniej przez 1 zimę na 10, a moim zdaniem nawet 3/10 to bardzo dużo i rośliny mogą nie mieć czasu i sił na regenerację (mówię o bambusach nie okrywanych, nie przyginanych, ale dobrze utrwalonych co nie każdej jesieni następuje gdyż zdarzają się przedwczesne załamania pogody i pędy nie zawsze są przygotowane do zimy). Oznaczyłem czerwoną kreską poziom -20 od którego w/g mnie zaczynają się już poważne uszkodzenia tych roślin szczególnie jeśli pochodzą z zachodnich szkółek (wtedy pozostają tylko 2 łagodne zimy z roku 2007 i 2008). Jeśli rozpatrywać okolice to można spokojnie obniżyć wartości temperatur o 1-2 stopnie (miasta są nieco cieplejsze od okolicy i jak były tam 2 odpowiednie zimy to jest wszystko).

Zacytowałeś 2 moje wypowiedzi, które są spójne o tyle, że kwestionują możliwość uprawy tytułowych bambusów w Suwałkach. Podtrzymuję to całkowicie, to zupełnie wykluczone (zaznaczam - bez okresowo stosowanych osłon, za osłonę spokojnie przyjmuję również śnieg który okryje niewielką sadzonkę). Jednak pomimo tego ja osobiście próbowałbym uprawiać je nawet tam - stosując osłony tylko dlatego że lubię te rośliny. Przy dużych (kilka m, albo w grę wchodzi przyginanie albo okrywanie jako osłona). W tamtym rejonie działanie człowieka w celu utrzymania tych roślin jest niezbędne dla ich długotrwałęgo zachowania (może nie każdej zimy, ale jak widać - statystycznie w najlepszym wypadku co drugiej lub trzeciej zimy zaleznie od metodologii :D ). Najprawdopodobniej czegoś z tych wypowiedzi nie zrozumiałeś lub masz jakieś wątpliwości, napisz pełnymi zdaniami o co dokładnie chodzi abym mógł się do tego odnieść.

Pisałem już o tym że posadzić w Suwałkach można nawet "słonia". Czy przeżyje bez pomocy człowieka kilka zim - to inna sprawa, zresztą mało kto może lub chce to sprawdzić a jeszcze mniej ludzi o tym napisze (z różnych przyczyn) - np: aby "nie podpadać kolegom z branży" lub po prostu dlatego że jest im wstyd iż padła ich roślina a w jeszcze innym przypadku - aby nie psuć sobie statystyki sprzedaży. Osób dzielących się niektórymi realnymi spostrzeżeniami (i to jeszcze publicznie) wcale nie ma tak wielu, co najwyżej "po cichu" w rozmowach "kuluarowych" :) Na szczęście większość kolegów z tego forum chętnie napisze i pomoże w większości kwestii, ale nie wszyscy.

Poza tym nie do końca rozumiem po co powtarzasz tą wypowiedz? Jeśli tylko dlatego że się z nią nie zgadzasz, to czy możesz przedstawić konkretne dowody zgodne ze sztuką ogrodniczą na obalenie mojej tezy?

Gdybym nie znał powyższych danych oraz mechanizmów działania promocyjnego niektórych piszących to poprosił bym o zdjęcia. Jednak jak wiadomo te są zawodne (czytaj poprzednie moje posty).

Najpewniejsze jest odniesienie do sztywnych danych naukowych (dane pogodowe, najczęściej podawane dane dot mrozoodporności roślin).

Gdy brak jest danych z jakiegoś miejsca to często takim zamiennym dowodem może być np zdjęcie najlepiej - rośliny z wspomnianej okolicy z roślinami wskaźnikowymi w tle.

Jeśli nie wiesz o co chodzi z "roślinami wskaźnikowymi" to napisz a wyjaśnię Ci na czym polega taki test.

Ewentualnie zdjęcie samej rośliny "w terenie" z podaniem lat w których rosła (w konkretnym miejscu + oczywiście współrzędne aby czytający mogli rzucić okiem z "góry"). Tym sposobem można z dużą dozą pewności dowiedzieć się że ktokolwiek postanowił realnie posadzić tam roślinę. Nie przesądzimy jednak czy osłaniał roślinę (jeśli z jakichś przyczyn nie chce dzielić się takimi informacjami). Do tego "zamiennie" wystarczą archiwalne dane pogodowe, jeśli stacja pogodowa jest znacznie oddalona to niestety są to dane jedynie orientacyjne (z nich można jednak ogólnie rzecz biorąc wyczytać czy konkretna zima miała jakiś wpływ na konkretne rośliny czy nie, czy wymuszała stosowanie osłon w celu zachowania roślin czy nie).

Każdemu kto planuje kupić roślinę z przeznaczeniem do uprawy gruntowej (jedynie bez osłon) proponuję najpierw sprawdzić jakie warunki temperaturowe (temperatury minimalne) panowały w najbliższej okolicy w której planuje posadzić rośliny. Najlepiej zapoznać się z danymi dotyczącymi temperatur minimalnych z ostatnich 5-10 lat dla konkretnej okolicy. Takie dane należy później zestawić z mrozoodpornością konkretnego gatunku i mamy "czarno na białym" informację o tym czy bez osłon możemy daną roślinę uprawiać czy nie.

Zajmuje to kilka minut i pozwala rozwiać wszelkie wątpliwości oraz ustalić (zmodyfikować) strategię uprawy. Proszę pod żadnym pozorem nie kierować się tylko tzw strefami USDA gdyż te informacje są bardzo ogólnikowe i praktycznie pomijają lokalne anomalie "spłaszczając dane i niwelując skrajne warunki pogodowe").

Jeszcze raz podaję link do archiwum danych.

http://www.weatheronline.pl/weather/map ... plpl&R=150
Pisząc o bambusach uprawianych całorocznie w gruncie mam zawsze na myśli rośliny osłaniane i przyginane do gruntu - zimą, szczególnie wtedy gdy temperatury spadną do -15/-20 stopni.

http://www.drzewa.oleander.pl - amatorski spis drzew i krzewów, wymiana

Awatar użytkownika
NorthEast
Mowgli
Posty: 55
Rejestracja: 08 maja 2011 07:21
Wpisz jaki mamy teraz rok.: 2012
Lokalizacja: strefa 5b

Re: Phyllostachys aureosulcata 'Aureocaulis' i 'Spectabilis'

Post autor: NorthEast » 28 mar 2013 16:01

W pierwszym cytacie piszesz, że nie da się hodować ww. bambusów, powiedzmy na Podlasiu. A w drugim, że da się, tyle, że trzeba im pomóc.
Widzę tu sprzeczność. Być może w pierwszym przypadku miałeś na myśli hodowlę bez osłon zimowych? Lecz napisane jest to co napisałeś, a nie co myślałeś. Ja jestem mało domyślny. A jeśli chodzi o moją słabą domyślność to czy możesz rozwinąć następującą myśl:

Dominik pisze: Gdybym nie znał powyższych danych oraz mechanizmów działania promocyjnego niektórych piszących to poprosił bym o zdjęcia. Jednak jak wiadomo te są zawodne (czytaj poprzednie moje posty).
Dlaczego zdjęcia są zawodne? Przeczytałem posty i nie wiem.
Dominik pisze: Jeśli nie wiesz o co chodzi z "roślinami wskaźnikowymi" to napisz a wyjaśnię Ci na czym polega taki test.
Nie wiem, więc proszę napisz.



Dominik pisze: Osób dzielących się niektórymi realnymi spostrzeżeniami (i to jeszcze publicznie) wcale nie ma tak wielu, co najwyżej "po cichu" w rozmowach "kuluarowych" :)
Myślałem, że na tym forum ludzie właśnie dzielą się swoimi "realnymi" spostrzeżeniami (może jestem naiwny, lub nie umiem czytać między wierszami). O co chodzi z tymi rozmowami kuluarowymi. Rozwiń tą myśl proszę, bo ja na co dzień nie mam kontaktu z hodowcami bambusów, a też chętnie zdobyłbym tą cenną, skrywana wiedzę. Może po prostu napisz kto dzieli się realnymi,spostrzeżeniami, bo nie potrafię odróżnić.

Awatar użytkownika
Dominik
Gajowy
Posty: 245
Rejestracja: 07 cze 2005 15:16
Wpisz jaki mamy teraz rok.: 2016
Lokalizacja: Gdynia
Kontaktowanie:

Re: Phyllostachys aureosulcata 'Aureocaulis' i 'Spectabilis'

Post autor: Dominik » 29 mar 2013 01:09

NorthEast pisze:W pierwszym cytacie piszesz, że nie da się hodować ww. bambusów, powiedzmy na Podlasiu. A w drugim, że da się, tyle, że trzeba im pomóc.
Widzę tu sprzeczność. Być może w pierwszym przypadku miałeś na myśli hodowlę bez osłon zimowych? Lecz napisane jest to co napisałeś, a nie co myślałeś. Ja jestem mało domyślny.
Zgadza się, moja pierwsza wypowiedź dotyczy uprawy bez osłon i w "perspektywie kilku zim". Zostało to doprecyzowane w ostatnim wpisie dot Suwałk. Podany zakres -15/-20 rozumiem w ten sposób że w zakresie -15/-20 (przy uprawie bez osłon) rozpoczną się uszkodzenia liści i młodych pędów szczególnie słabiej utrwalonych a powyżej -20 roślina zostanie jeszcze poważniej uszkodzona i nastąpi wymarźnięcie do linii gruntu. Mrozoodporność części odmian podaje się w granicach nawet -25/-28 jednak dotyczy to pędów prawidłowo utrwalonych o wielkości charakterystycznej dla danego gatunku. Uważam na podstawie moich doświadczeń że zakres od ok -20 do wartości granicznej tolerowanej przez dany gatunek to jest zakres być albo nie być rośliny (do ustalenia pozostaje co się dzieje przy konkretnych temperaturach np -16, -18,-20, -22, -24 etc z konkretnym gatunkiem). Absolutnie nie upieram się sztywno przy takiej czy innej temperaturze i chciałbym poznać spostrzeżenia kolegów.

NorthEast pisze:Ja jestem mało domyślny. A jeśli chodzi o moją słabą domyślność to czy możesz rozwinąć następującą myśl:.
Dominik pisze: Gdybym nie znał powyższych danych oraz mechanizmów działania promocyjnego niektórych piszących to poprosił bym o zdjęcia. Jednak jak wiadomo te są zawodne (czytaj poprzednie moje posty).
NorthEast pisze: Dlaczego zdjęcia są zawodne? Przeczytałem posty i nie wiem.
Tutaj też należy się uzupełnienie lub powtórzenie: zdjęcia są zawodne gdy występują bez solidnego opisu (kontekstu). Jak sam napisałeś:
NorthEast pisze:
Ujmę to tak - bambus to roślina, która naturalnie nie występuje w naszych (polskich) warunkach klimatycznych, zatem brak przygotowania jej do zimy zdecydowanie zwiększa ryzyko zimowych uszkodzeń. Nie jest to przełomowe odkrycie, lecz podstawowa wiedza, którą nabyłem na tym forum. Zdając sobie sprawę z tego faktu kupiłem kilka sadzonek, solidnie je latem podlewałem, żeby "nabrały siły" (solidnie to w moich warunkach gleby i nasłonecznienia ok. 20l na roślinę dziennie) i w grudniu zabezpieczyłem korzenie słomą, przygiąłem do ziemi, zabezpieczyłem przed wiatrem, a gdy spadł śnieg przysypałem 30cm warstwą śniegu. Dzięki tym działaniom w ubiegłym roku, gdy temperatura powietrza spadła do -30C bambusy "odczuwały" ok -10, a o uszkodzeniach wiatrem zupełnie nie było mowy. Gdybym zostawił je tak jak ty swoją, to mógłbym wiosną wyrzucić na kompost.
Mechanizm opisałem dosyć dokładnie, powtórzę w skrócie i na podstawie przykładu. Jeśli żyjąc tam gdzie żyjesz zaczniesz nagle w wielu miejscach tego czy innego forum umieszczać same zdjęcia z podpisem dla uproszczenia: "oto moje bambusy w Suwałkach" to zapewniam Cię że nikt tej jednej wypowiedzi dotyczącej osłaniania nie znajdzie i Twoje zdjęcia będą (zapewnie nieumyślnie) zawodne (lub lepiej - zwodnicze) bo wielu ludzi pomyśli sobie że skoro Ty (najprawdopodobniej) nie osłaniasz roślin (bo nic na ten temat nie znajdą w okolicy zdjęcia) a poza tym uprawiasz je w tak zimnym miejscu to ja też mogę i nic już więcej nie muszę koło tych roślin i w związku z nimi robić. Ludzi czytających uważnie "od deski do deski " którzy znajdą informację o Twoich osłonach jest niewielu, a prawie wszyscy ulegają podświadomej sugestii obrazem (zdjęciem). W fotorelacji Artura dotyczącej tytułowej odmiany od której troche rozpoczęła się cała dyskusja najbardziej brakowało mi relacji z okresu zimowego. Widziałem już śliczne ostatnie zdjęcia zimowe (umieszczone na tym forum kilka dni temu) i fajnie że się pojawiają, uzupełniają zdjęcia poprzednie i dają fajny kontekst oraz zaczynaja tworzyć kompletną całość. Całkiem możliwe że po takich uzupełnieniach (szczególnie jeśli pojawi się uzupełnienie i komentarz tekstowy) będzie to wzorowa fotorelacja czego serdecznie mu życzę.
Dominik pisze: Jeśli nie wiesz o co chodzi z "roślinami wskaźnikowymi" to napisz a wyjaśnię Ci na czym polega taki test.
NorthEast pisze:Nie wiem, więc proszę napisz.
Jest to moja metoda zbadania mrozoodporności bez stosowania urządzeń technicznych. Niestety wymaga poświęcenia nadwyżek roślin i dlatego polecam ją raczej ogrodnikom w sytuacjach gdy trudno jest zastosować urządzenia techniczne a występuje konieczność ustalenia mrozoodporności.

Do zbadania mrozoodpodności zamiast urządzeń pomiarowych możemy zastosować rośliny o konkretnych wartościach mrozoodporności (rośliny wskaźnikowe - gdyż taką rolę będą pełnić w badaniu). Chcąc zatem (przykładowo) ustalić odporność bambusa moso (mając ogólne dane że marźnie powiedzmy w zakresie -10/-20) umieszczamy w okolicy badanej rośliny takie "rośliny wskaźnikowe" które mają ustaloną i dobrze udokumentowaną (sprecyzowaną) mrozoodporność w przedziale -10/-20 dla przykładu: drzewo oliwne (-12), figę (-15), palmę trachycarpus (-17) i eukaliptus górski (-20). Jak odczytać wyniki: jeśli po zimie stwierdzimy "zejście" roślin 1, 2 i 3 a moso i eukaliptus pozostaną żywe to znaczy że wystąpiła temperatura na którą oba "ocalałe" gatunki są odporne (większy mróz niż -17 a mniejszy niż -20), itd Oczywiście to tylko przykład i nie warto umieszczać w gruncie tak wrażliwych roślin jeśli mamy ich niewiele i nie planujemy się ich pozbyć.
Dominik pisze: Osób dzielących się niektórymi realnymi spostrzeżeniami (i to jeszcze publicznie) wcale nie ma tak wielu, co najwyżej "po cichu" w rozmowach "kuluarowych" :)
NorthEast pisze: Myślałem, że na tym forum ludzie właśnie dzielą się swoimi "realnymi" spostrzeżeniami (może jestem naiwny, lub nie umiem czytać między wierszami). O co chodzi z tymi rozmowami kuluarowymi. Rozwiń tą myśl proszę, bo ja na co dzień nie mam kontaktu z hodowcami bambusów, a też chętnie zdobyłbym tą cenną, skrywana wiedzę. Może po prostu napisz kto dzieli się realnymi,spostrzeżeniami, bo nie potrafię odróżnić.
Nie wiem czy jesteś naiwny, ale wiara w to że mogę wskazywać kto konkretnie i co konkretnie mówi w rozmowach kuluarowych "gdziekolwiek" np na tym czy na innym forum jest płonna. Rozmowy kuluarowe, a w szczególności osoby i tematy rozmów prywatnych chroni w tym przypadku tajemnica taka jak obowiązująca przy korespondencji. Jest to bezdyskusyjnie rzecz święta i mam nadzieję że to rozumiesz.

Zresztą uciąłeś wypowiedź i przez to pominąłeś jedno zdanie z mojej wypowiedzi, stanowiące odpowiedź na Twoje pytanie:

cytuję sam siebie:
Dominik pisze: Na szczęście większość kolegów z tego forum chętnie napisze i pomoże w większości kwestii, ale nie wszyscy.
No właśnie, nie wszyscy. Do dziś nie mogę się doprosić o rozmowę nt wymarzania młodych pędów tytułowych bambusów, liści, pędów większych (tak jak kilkakrotnie pytałem) by w jak najlepszym momencie osłaniać bambusy. Zaproponowałęm nawet zakresy temperatur, ale do tej pory w tym wątku cisza, a więc sam widzisz (na swoim chociażby przykładzie, przykładzie rjz oraz Artura) że nie wszyscy chcą, mogą lub potrafią się dzielić wiedzą.

To już Wielki Piątek, czas zająć się sprawami rodzinnymi, a wkrótce "świętowaniem":)

Życzę Drogim Adwersarzom oraz pozostałym Forumowiczom "przyglądającym się" radosnych Świąt Wielkanocnych!
Pisząc o bambusach uprawianych całorocznie w gruncie mam zawsze na myśli rośliny osłaniane i przyginane do gruntu - zimą, szczególnie wtedy gdy temperatury spadną do -15/-20 stopni.

http://www.drzewa.oleander.pl - amatorski spis drzew i krzewów, wymiana

Awatar użytkownika
Artur
Tarzan
Posty: 993
Rejestracja: 01 wrz 2004 21:37
Wpisz jaki mamy teraz rok.: 0
Lokalizacja: Wrocław - Climate Zone 7A
Kontaktowanie:

Re: Phyllostachys aureosulcata 'Aureocaulis' i 'Spectabilis'

Post autor: Artur » 29 mar 2013 20:53

Dominik jak mam Ci udzielić informacji kiedy pędy Aureosulcaty i Spectabilsa wymarzają kiedy u mnie pędy mają się całkiem dobrze. Co najwyżej część liści w niektórych latach mi marznie. Wystarczy że przejrzysz sobie wątki zimowe tam co roku zawsze umieszczam fotki jak prezentują się moje bambusy. Na zachęte masz zimę ubiegły rok a konkretnie luty 2012 bo wówczas wystąpiły największe mrozy
http://www.ogimet.com/cgi-bin/gsodres?i ... 0&ndays=31
Jak to przejrzysz to według Ciebie bambusów już nie powinno być. Jednak przetrwały i to całkiem dobrze.

Na tej fotografii bambus Spectabilis w ogrodzie miejskim jak zauważysz uszkodzenia liści są na szczytach pędów, niżej zielony pędy zdrowe nie przemarznięte zapewne solidnie utrwalone. Co ja ma Dominiku w tej kwestii powiedzieć. dyskutować kiedy marznie jak nie marznie. Snuć jakieś przypuszczenia,domysły. Niech wypowiadają się osoby które doświadczyły tych zdarzeń. Przykro mi ale w tej kwestii nie będę zajmował stanowiska. Jedynie co to mogę cytować zasłyszane,wyczytane informacje od innych ale nie o takie wiadomości przecież chodzi. To mają być nasze spostrzeżenia i doświadczone na naszych własnych roślinach ogrodowych.
http://images49.fotosik.pl/1360/cc9b5c3f558542demed.jpg

A tu na tej fotce bambusy na mojej działce . Stanowisko gorsze bo na terenie ogrodów działkowych nie osłonięte budynkami.
Tu jak widać uszkodzenia są większe .Znacznie więcej liści jest przemarzniętych. Ale pędy są całe . Po przemarzały tylko jakieś cienkie pojedyncze pędy dla mnie nie istotne . Nie wiem czy były utrwalone czy nie bo nie zwracałem na to uwagi.
http://images35.fotosik.pl/1222/7b0196ee8afcb92amed.jpg
Pozdrowienia z Wrocławia http://www.ArtBambo.prv.pl

Awatar użytkownika
NorthEast
Mowgli
Posty: 55
Rejestracja: 08 maja 2011 07:21
Wpisz jaki mamy teraz rok.: 2012
Lokalizacja: strefa 5b

Re: Phyllostachys aureosulcata 'Aureocaulis' i 'Spectabilis'

Post autor: NorthEast » 30 mar 2013 15:50

Dominik pisze: Mechanizm opisałem dosyć dokładnie, powtórzę w skrócie i na podstawie przykładu. Jeśli żyjąc tam gdzie żyjesz zaczniesz nagle w wielu miejscach tego czy innego forum umieszczać same zdjęcia z podpisem dla uproszczenia: "oto moje bambusy w Suwałkach" to zapewniam Cię że nikt tej jednej wypowiedzi dotyczącej osłaniania nie znajdzie i Twoje zdjęcia będą (zapewnie nieumyślnie) zawodne (lub lepiej - zwodnicze) bo wielu ludzi pomyśli sobie że skoro Ty (najprawdopodobniej) nie osłaniasz roślin (bo nic na ten temat nie znajdą w okolicy zdjęcia) a poza tym uprawiasz je w tak zimnym miejscu to ja też mogę i nic już więcej nie muszę koło tych roślin i w związku z nimi robić. Ludzi czytających uważnie "od deski do deski " którzy znajdą informację o Twoich osłonach jest niewielu, a prawie wszyscy ulegają podświadomej sugestii obrazem (zdjęciem).
Ja mam inne zdanie: Osoba widząca takie informacje może pomyśleć: fajnie że można hodować tak egzotyczne rośliny w tak zimnym miejscu kraju, ciekawe co robi, żeby przetrwały zimę? Na tym forum są dziesiątki wpisów i porad na ten temat. Tak to zadziałało u mnie. Nie chce mi się wierzyć, że widząc zdjęcie rośliny np. w lipcu wśród trawy, kwiatów itp. ktoś pomyśli, że tak to jest przez okrągły rok. Jeśli załóżmy zrobię zdjęcie kwitnącej azalii i zamieszczę na forum ogrodniczym z podpisem "Pięknie kwitnąca azalia" to chyba nie muszę dopisywać, że kwitnie tylko przez chwilę wiosną, a zimą to nawet liści nie ma?
"zapewniam Cię że nikt tej jednej wypowiedzi dotyczącej osłaniania nie znajdzie" - skąd masz tą pewność? czy to wynik badań naukowych? Ja mam inne odczucie. Wydaje mi się, że ludzie to nie barany i potrafią myśleć i szukać informacji, tym bardziej że informacji na temat przygotowywania roślin do zimy jest mnóstwo, od porad użytkowników forum, po linki do np. filmików, o pracy magisterskiej Szymona nie wspominając.
Uważam, że niepotrzebnie używasz uogólnień, co nie ma nic wspólnego z naukowym podejściem.
Ponadto, każdego, kto nie zgadza się z twoim zdaniem tratujesz jako "adwersarza". Stawiasz tezę, że coś jest niemożliwe i każdego kto twierdzi inaczej próbujesz dyskredytować. Zamiast przeanalizować nowe dane, próbujesz podważać ich wiarygodność (patrz zdjęcia bambusów Artura) Twierdzisz, że nie da się na północnym-wschodzie hodować Aureocaulisa, a gdy napisałem, że ja mam, to próbowałeś podważyć moją wiarygodność.

Najpierw kategorycznie piszesz, że nie da się hodować bambusów na północnym-wschodzie (nie uściślając, że chodzi ci o rośliny bez osłon), a gdy odpowiadam ci przedstawiając sposób ich zimowania odpowiadasz : "Szczególnie dziękuję za potwierdzenie faktu iż tytułowe bambusy wymagają starannych osłon oraz wykonywania zabiegów utrzymujących je przy życiu w zimie." Przecież to jest uogólnienie, ja nie pisałem o wszystkich stanowiskach w kraju, lecz o swoim. Te zabiegi podtrzymujące przy życiu to jak rozumiem podlewanie w czasie suszy (zupełnie tak samo robię z marchewką :)
A okrywanie bambusów na zimę to nie jest tajna informacja tylko powszechna wiedza na tym forum, której chyba tylko ty nie zauważyłeś, do czego nie jesteś w stanie się przyznać.

Awatar użytkownika
Dominik
Gajowy
Posty: 245
Rejestracja: 07 cze 2005 15:16
Wpisz jaki mamy teraz rok.: 2016
Lokalizacja: Gdynia
Kontaktowanie:

Re: Phyllostachys aureosulcata 'Aureocaulis' i 'Spectabilis'

Post autor: Dominik » 02 kwie 2013 23:47

Dziękuję Artur, ogólnie rzecz biorąc o takie informacje mi chodziło.

Tak jak piszesz różnice pomiędzy stanowiskiem w mieście a poza miastem mogą brać się z wpływu gęstej zabudowy. Na ogródkach jest teren bardziej otwarty przez co szybciej się on wychładza. Widać nie bez powodu we Wrocławiu rosną różne "cudeńka" w rodzaju sequoia sempervirens - wprawdzie zabezpieczane/osłaniane (które jednak nie powinny tu rosnąć). Miasto leży w dolinie, jest osłonięte od północy (od strony Trzebnicy pasmem wzniesień) i od południowego zachodu, wysoki poziom wód gruntowych też swoje robi. O osłanianiu i lokalnych uwarunkowaniach termicznych napisałem w wątku znajdującym się w poniższym linku, większość z Was na pewno zna te kwestie, ale umieszczam ewentualnie dla nowych jako przypomnienie:

http://forum-ogrodnicze.oleander.pl/dla ... t2197.html

Jedna rzecz mnie jeszcze ciekawi:
Andres74 pisze: napisał, że
Z tego co wiem bambusy ma od lat, a ich osłona polega głównie na okrywaniu podłoża liśćmi.
Artur pisze:Ja mogę potwierdzić że przykrycie bambusów plandeką się sprawdziło tej zimy. Moja Boryana przeżyła tą (2012) zimę pod plandeką i praktycznie nie miała żadnych strat.
Jak dokładnie osłaniasz górne części takich dużych roślin? Czy wraz osłanianiem plandekami stosujesz przyginanie pędów? Jaka temperatura skłania Ciebie do założenia osłon (plandeki)?

Ta część wątku przerodziła się trochę w dyskusję o etyce, mechanizmach sprzedaży oraz wpływie autorytetu na kształtowanie poglądów ludzi czytających fora, dlatego zamiennie zapraszam Ciebie do odpowiedzi w tym miejscu:

viewtopic.php?f=1&t=1508&p=10087#p10087

Jest to wątek o przyginaniu i osłanianiu (powinien być bardziej odpowiedni do dalszej części tej rozmowy, szczególnie że dotyczy niemalże wszystkich osłon i niemalże wszystkich stanowisk).

Wracając do dyskusji z NorthEast,

zacytowałeś moją wypowiedź:
Dominik pisze: napisał(a):
Mechanizm opisałem dosyć dokładnie, powtórzę w skrócie i na podstawie przykładu. Jeśli żyjąc tam gdzie żyjesz zaczniesz nagle w wielu miejscach tego czy innego forum umieszczać same zdjęcia z podpisem dla uproszczenia: "oto moje bambusy w Suwałkach" to zapewniam Cię że nikt tej jednej wypowiedzi dotyczącej osłaniania nie znajdzie i Twoje zdjęcia będą (zapewnie nieumyślnie) zawodne (lub lepiej - zwodnicze) bo wielu ludzi pomyśli sobie że skoro Ty (najprawdopodobniej) nie osłaniasz roślin (bo nic na ten temat nie znajdą w okolicy zdjęcia) a poza tym uprawiasz je w tak zimnym miejscu to ja też mogę i nic już więcej nie muszę koło tych roślin i w związku z nimi robić. Ludzi czytających uważnie "od deski do deski " którzy znajdą informację o Twoich osłonach jest niewielu, a prawie wszyscy ulegają podświadomej sugestii obrazem (zdjęciem).
i skomentowałeś ją tak:
NorthEast pisze: Ja mam inne zdanie: Osoba widząca takie informacje może pomyśleć: fajnie że można hodować tak egzotyczne rośliny w tak zimnym miejscu kraju, ciekawe co robi, żeby przetrwały zimę?

Na tym forum są dziesiątki wpisów i porad na ten temat. Tak to zadziałało u mnie. Nie chce mi się wierzyć, że widząc zdjęcie rośliny np. w lipcu wśród trawy, kwiatów itp. ktoś pomyśli, że tak to jest przez okrągły rok. Jeśli załóżmy zrobię zdjęcie kwitnącej azalii i zamieszczę na forum ogrodniczym z podpisem "Pięknie kwitnąca azalia" to chyba nie muszę dopisywać, że kwitnie tylko przez chwilę wiosną, a zimą to nawet liści nie ma?
Jest również taka możliwość jak podałeś, ale jest też taka jak ja podałem. Każdy z nas pozostanie przy swoim zdaniu. Wprawdzie to tylko przykład, ale podajesz trochę jednak inny zakres rozmowy niż ja i to w zbyt dużym stopniu. Cały czas rozmawiamy o mrozoodporności (konieczności ustalenia precyzyjnie danych) i konieczności informowania możliwie jak najczęściej o niezbędnych osłonach, a nie o kwitnieniu czy sezonowej uprawie marchewki. Jeśli nie napiszesz że azalia może zmarznąć to mniej osób ją zabezpieczy i więcej azalii wymarźnie. Jeśli napiszesz że duże bambusy trzeba ostałaniać w np zimnych rejonach by nie popadać w skrajność pisząc że "wszędzie w polsce" (np od -20 obligatoryjnie) to nieco mniej ludzi je kupi, ale ci którzy kupią staranniej je zabezpieczą pewnie już przy -15 itd. Mamy odmienne punkty widzenia, a punkt widzenia jak wiadomo zalezy od punktu siedzenia. Jako ogrodnik i sprzedawca relatywnie dosyć często spotykam się z osobami niezorientowanymi, które właściwie poinformowane rezygnują z zakupu i dziękują mi za przekazanie wiedzy i danych związanych z roślinami o których nie mieli pojęcia. Sama rezygnacja nie jest może bardzo częsta ale za to sama niewiedza dosyć powszechna. Oczywiście są też osoby które przygotowują się starannie biorąc pod uwagę uzyskane wytyczne z dowolnego źródła. Za to jako właściciel forum ogrodniczego spotykam się także z umieszczaniem postów zawierających tylko zdjęcia wrażliwych roślin posadzonych w miejscach do tego nieodpowiednich. Nie wiem czym się kierują osoby umieszczając tak wrażliwe rośliny w gruncie (całorocznie) w miejscach do tego nieodpowiednich (jeśli to wogóle robią) jednak łagodnie pisząc - najprawdopodobniej chodzi nie tylko o niewiedzę.

Bardzo wiele wrażliwych roślin egzotycznych (dotyczy to także bambusów) wymaga zabiegów wspomagających je w uprawie gruntowej (nie tylko np zwykłego odchwaszczania czy podlewania o czym warto może wspominać czasami jako o swoistym abecadle ogrodnika, ale także innych "nie oczywistych czynnościach" o których warto chyba wspominać częściej: jak kopczykowanie, ściółkowanie/okrywanie liśćmi, wykopywanie z gruntu i inne). Niestety ilość osób które nie mają pojęcia nie tylko o tych ostatnich czynnościach ale także o podstawach (czyli wymienionym abecadle) jest bardzo duża. Piszę to na podstawie kilkudziesięciu tysięcy obsłużonych klientów oraz prawie 18 tysięcy postów na moim forum Oleander. To już jest jakieś spektrum i solidna porcja danych o tym czym kierują się ogrodnicy amatorzy etc. Forum Bambusy.pl to jest forum specjalistyczne. Tutaj każdy z nas jest w większym lub mniejszym stopniu specjalistą od bambusów i innych roślin. Z tej perspektywy trudno zauważyć jaka jest skala niewiedzy bo jesteśmy w gronie ogrodników - specjalistów, a nie przeciętnych uprawiających (bez urazy) marchewkę i pomidory w ogródku. Tak jak wspomniałem dostrzegam sprawę z innej perspektywy niż Ty. Czasami z uśmiechem na ustach myślę sobie że w Polsce wszyscy znają się na medycynie, polityce, prawie, ekonomii oraz oczywiście na ogrodnictwie. Niestety to tylko pobożne życzenie ;)
A czym się kierują internauci, zarzuciłeś mi ogólnikowość i brak naukowych danych, rzuć proszę okiem na te wyniki badań (5 stron z wykresami i szczegółowymi danymi):

http://www.egospodarka.pl/art/galeria/5 ... ,39,1.html

Na pewno więc ludzie kierują się nie tylko bezpośrednią reklamą, stąd np zdanie "autorytetu" czy też marketing szeptany z forum o którym pisałem wcześniej jest ponoć bardzo (bardziej?) skuteczny (wiem to od innych oraz na podstawie obserwacji mojego i innych forów oraz działań na nim konkurencji).
NorthEast pisze:
"zapewniam Cię że nikt tej jednej wypowiedzi dotyczącej osłaniania nie znajdzie" - skąd masz tą pewność? czy to wynik badań naukowych? Ja mam inne odczucie. Wydaje mi się, że ludzie to nie barany i potrafią myśleć i szukać informacji, tym bardziej że informacji na temat przygotowywania roślin do zimy jest mnóstwo, od porad użytkowników forum, po linki do np. filmików, o pracy magisterskiej Szymona nie wspominając.
Chciałbym aby było tak jak piszesz jednak najprawdopodobniej nie posiadasz minimum wiedzy z zakresu psychologii lub nie doceniasz siły autorytetu (nieomylność, wywieranie wpływu),a przede wszystkim zaangażowania niektórych osób w poprawienie bilansu sprzedaży także przy pomocy samego zdjęcia (nie konkretnego, ale zdjęcia jako środka oddziaływania w miejscu w którym odbiorcy nie spodziewają się reklamy!). Z dotychczasowych moich obserwacji zachowań (pytań) klientów wyłania się niestety nie tak różowy obraz jak Twój. Jak w każdym "stadzie" są owce i (bez urazy) barany. Są więc osoby mniej i bardziej rozgarnięte, mniej i bardziej zainteresowane zgłębieniem tematu przed zdobyciem rośliny. Moim zdaniem, jest bardzo różnie. Trudno przesądzić czy więcej jest baranów czy owiec. To jest rozmowa w stylu co było pierwsze jajko czy kura i tutaj nikt nikogo nie przekona. Niewątpliwie jednak siła autorytetu (fałszywego lub prawdziwego) lub zdjęcia (nie wskazując nikogo konkretnego) jako istotnego elementu oddziaływania - jest ogromna.

Jeśli znajdziesz chwilę to poczytaj proszę trochę na ten temat pod adresami które podaję niżej:

http://portal.abczdrowie.pl/psychologia ... nia-wplywu

http://www.sgeh.pl/index.php?option=com ... &showall=1

http://pl.wikibooks.org/wiki/Techniki_m ... autorytetu

http://pl.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_Milgrama

http://www.biznes-firma.pl/Jaki_wplyw_n ... 17067.html

W treści znajdziesz trochę literatury do której warto sięgnąć aby pogłębić wiedzę.
NorthEast pisze: Uważam, że niepotrzebnie używasz uogólnień, co nie ma nic wspólnego z naukowym podejściem.
Ponadto, każdego, kto nie zgadza się z twoim zdaniem tratujesz jako "adwersarza".

Zaczne prawie od końca - czy aby na pewno każdego kto nie zgadza się z moim zdaniem traktuję jak "adwersarza"? skąd ta pewność? :) Chyba chodziło Ci o "każdego na tym forum". Nie napisałeś jednak tego więc trudno mi się na 100% domyślić ;)

Odnośnie pierwszej sprawy podałem Ci nieco naukowych źródeł z których "zsyntetyzowane" informacje (jak określiłeś "ogólniki") zawarłem też w swoich wypowiedziach.

W drugiej kwestii, to chyba trochę prawidłowo skoro:

adwersarz (łc. adversarius 'przeciwny') przeciwnik w dyskusji (za wikipedią), przeciwnik, zwłaszcza przeciwnik w jakiejś dyskusji lub sporze (słownik Języka Polskiego).
NorthEast pisze: Stawiasz tezę, że coś jest niemożliwe i każdego kto twierdzi inaczej próbujesz dyskredytować.
Czy aby na pewno każdego i skąd ta pewność po raz drugi (rozwinięcie jak wyżej), to chyba nie jest naukowe podejście?

Ustalmy podstawowe fakty:
nelp pisze: Nikt tutaj przecież nie napisał, że te gatunki są doskonałe w całej Polsce i nawet w Suwałkach sobie poradzą, a tym bardziej nie ma tekstu, że nie trzeba ich okrywać , to że np. Artur tego nie robi nie oznacza reguły. Tak jak pisałem wcześniej jeśli Tobie się coś nie udało to wcale nie znaczy, że sąsiad parę metrów dalej tego nie osiągnie przy niby takich samych warunkach.
Z powyższego wynika że Nelpa nie traktuję raczej jako "adwersarza" w przypadku tej tezy napisanej nieco inaczej niż moja. Poza tym to jest zdanie jednego z forumowiczów którego zapewne określiłeś jako:
NorthEast pisze:
"zapewniam Cię że nikt tej jednej wypowiedzi dotyczącej osłaniania nie znajdzie" - skąd masz tą pewność? czy to wynik badań naukowych? Ja mam inne odczucie. Wydaje mi się, że ludzie to nie barany i potrafią myśleć i szukać informacji, tym bardziej że informacji na temat przygotowywania roślin do zimy jest mnóstwo, od porad użytkowników forum, po linki do np. filmików, o pracy magisterskiej Szymona nie wspominając.
No właśnie, nelp (pewnie nie jest baranem ale...) jednak nie znalazł np informacji o osłanianiu bambusów przez Artura:
nelp pisze: Nikt tutaj przecież nie napisał, że te gatunki są doskonałe w całej Polsce i nawet w Suwałkach sobie poradzą, a tym bardziej nie ma tekstu, że nie trzeba ich okrywać , to że np. Artur tego nie robi nie oznacza reguły.(...)
Artur pisze:Ja mogę potwierdzić że przykrycie bambusów plandeką się sprawdziło tej zimy (2012). Moja Boryana przeżyła tą zimę pod plandeką i praktycznie nie miała żadnych strat.
Artur jest na tym forum od dawna, na pewno ma tutaj spory autorytet i wielu kieruje się jego wskazówkami.

Jak widać moża nie zauważyć, pomylić, przeoczyć nawet zdanie autorytetu. Dotyczy to niestety wszystkich bez wyjątku. Nie znam osoby nieomylnej także wśród znacznie inteligentniejszych ode mnie skromnego ogrodnika :) Poza tym na całym forum jest 15 wpisów zawierających słowo "okrywać" w tym 5 związane z tą dyskusją, to niewiele jak na skalę problemu.

Wszystkich innych wątków i wypowiedzi jest dużo. Sam czasami przy tej ilości zdań wypowiedzianych tutaj znajduję "zapomniane fragmenty". Zgadzają się one i stanowią pewną całość w przypadku moich wypowiedzi, ale jednak chodzi o sam fakt. Pamięć, percepcja są sprawne w jakimś stopniu i jak widzisz nie warto w nią wierzyć bezkrytycznie bo bywają zawodne. Niezawodne jest tylko utrwalone pismo do którego można wrócić "po latach".

Co do meritum to zwróć uwagę że nie napisałem że nie możliwa jest uprawa bambusów w Suwałkach (choć zdanie wyrwane z kontekstu może mieć podobny wydzwięk), a jedynie (wraz z rozwinięciami) że nie możliwa jest uprawa bez osłon podczas której bambusy nie ulegną poważnemu uszkodzeniu (w perspektywie kilku zim). Jest to zasadnicza różnica.
NorthEast pisze: Zamiast przeanalizować nowe dane, próbujesz podważać ich wiarygodność (patrz zdjęcia bambusów Artura) Twierdzisz, że nie da się na północnym-wschodzie hodować Aureocaulisa, a gdy napisałem, że ja mam, to próbowałeś podważyć moją wiarygodność.
Bardzo się mylisz. Jestem otwarty na argumenty i wyjątkowo cenię sobie rozmówców którzy potrafią mnie przekonać.
Wskazanie mojego błędu w ocenie kończy dyskusję w danej kwestii przyznaniem racji drugiej stronie (tak jak było przy moim błędnym zinterpretowaniu danych pogodowych w odniesieniu do zdjęć Artura - gdy sam zauważyłem błąd od razu wycofałem swoją tezę przepraszając pokrzywdzonego). Odbyło się to także z inspiracji nowych faktów i zdjęć (dziękuję Arturowi za wskazanie szczegółów zdjęcia które stanowiły taką inspirację do poszukiwania innego rozwiązania). Natomiast zestawienie błędu dotyczącego zdjęć Artura z Twoją uprawą jest o tyle nie trafne że Ty i Artur macie zupełnie inne warunki klimatyczne. Wierzę że można posadzić bambusa w Suwałkach tak jak wierzę że może tam żyć słoń o którym pisałem, natomiast nie wierzę że ta roślina (i ten słoń) patrząc na podstawie wieloletnich danych o temperaturach minimalnych będzie tam prawidłowo się rozwijać bez pomocy człowieka. "Z pomocą człowieka" można uprawiać dowolne "cudeńka". Jednak przy pewnej skali pomocy to już nie jest uprawa ale ciągła "pomoc". Przy uprawie bambusów nie jest aż tak źle, ale przy innych egzotykach bywa, że pozostawianie roślin w gruncie (pod osłonami i dogrzewaniem) zupełnie mija się z celem. Czy takie informacje (o uprawie bambusa w Suwałkach bez częstego wspominania o osłonach zimowych) są dobre dla odbiorców? moim zdaniem nie, bo sieją dezinformację na temat roślin, bo cenne rośliny trafiają w dużym stopniu do przypadkowych osób które w perspektywie kilku lat tracą rośliny i zniechęcają się.
Na podstawie moich doświadczeń mogę napisać że czasami na tak skrajnych i nieodpowiednich dla wrażliwych roślin stanowiskach jak "Suwałki" (czasami tylko na zdjęciach z takich miejsc) żerują "czasami" nieuczciwi sprzedawcy i "niektóre autorytety" bez wskazywania konkretnych osób (jest to woda na młyn nieuczciwej reklamie o której pisałem wcześniej). Jeszcze raz powtarzam że nie odnoszę tego do konkretnych osób aby nikt nie poczuł się pokrzywdzony i zaatakowany, ale aby zasygnalizować problem!
Wielu z nas odwiedza także zagraniczne serwisy i najczęściej w większych opracowaniach znajdując opis gatunku zawsze można liczyć też tam na informację o odporności na mróz. Po prostu "hardiness" jest niezwykle ważną informacją także np na zachodzie europy gdzie praktycznie (przy uprawie bambusów) nie stosuje się osłon. U nas "zabezpieczenie na zimę" to jest przy opisach wrażliwych roślin tak samo ważna informacją jak mrozoodporność. Niestety mamy warunki jakie mamy i trzeba sobie jakoś radzić.
NorthEast pisze:
Najpierw kategorycznie piszesz, że nie da się hodować bambusów na północnym-wschodzie (nie uściślając, że chodzi ci o rośliny bez osłon), a gdy odpowiadam ci przedstawiając sposób ich zimowania odpowiadasz : "Szczególnie dziękuję za potwierdzenie faktu iż tytułowe bambusy wymagają starannych osłon oraz wykonywania zabiegów utrzymujących je przy życiu w zimie." Przecież to jest uogólnienie, ja nie pisałem o wszystkich stanowiskach w kraju, lecz o swoim. Te zabiegi podtrzymujące przy życiu to jak rozumiem podlewanie w czasie suszy (zupełnie tak samo robię z marchewką
A okrywanie bambusów na zimę to nie jest tajna informacja tylko powszechna wiedza na tym forum, której chyba tylko ty nie zauważyłeś, do czego nie jesteś w stanie się przyznać.
Chyba przeoczyłeś że dużo wcześniej napisałem przecież że:
Dominik pisze:
Pisząc powyższe zakładam cały czas że "przerabiamy wariant" roślin nie osłanianych. Moje tezy arbitralne wcale nie oznaczają że gdybym mieszkał na wschodzie tak jak Ty i kilku innych forumowiczy to zezygnowałbym z uprawy bambusów. Nawet pomimo częściowego wymarzania jest co najmniej tyle "za" co "przeciw". Warto próbować i nie należy się poddawać. Dobrze jest jednak gdy panuje świadomość co trzeba zrobić aby unikać wymarzania. Kiedy osłaniać itd. Po prostu rośliny będą lepiej traktowane i powstanie więcej zadbanych nasadzeń. Między innymi temu służy rozmowa na temat mrozoodporności (nie tylko w odniesieniu do pędów dobrze utrwalonych ale i "najnowszych"). (...)

Jeśli pod pojęciem "tez arbitralnych o niemożliwości uprawy" rozumiesz nie pełne zachowanie roślin przez wiele lat (także redukcję ich do linii gruntu co kilka lat w większości polskich lokalizacji) - to jak najbardziej mam zamiar podtrzymywać tezy arbitralne. A jeśli pod tym pojęciam rozumiesz posadzenie rośliny i jej utrzymanie przy życiu przez wiele lat (mimo że z kępy 3 m pozostanie mniejsza która będzie później nadrabiać straty) to jak najbardziej nie mam zamiaru się upierać.
Piszesz jakbyś należał do grona osób które nie chcą z różnych przyczyn napisać i zgodzić się z tym że warto tą informację powtarzać iż poza stanowiskami sprzyjającymi których jest niewiele trzeba (szczególnie podczas pierwszych sezonów uprawy oraz skrajnych temperatur panujących gdy rośliny bardziej podrosną) osłaniać bambusy, bo jak to inaczej określić skoro porównujesz uprawę całoroczną wrażliwych bambusów w gruncie na biegunie zimna w Polsce (takich "zimnych" miejsc jest ogólnie rzecz biorąc co najmniej 2/3 terytorium polski) z uprawą sezonową marchewki. To zupełnie inne kwestie.

Oddzielmy i ustalmy fakty:

okrywanie roślin na zimę jest "niestandardową procedurą" w celu sztucznego rozszerzenia zasięgu upraw, tak samo jak przebywanie słonia w zoo jest "niestandardową procedurą" w celu sztucznego rozszerzenia zasięgu występowania słonia. Standardowo słoń żyje w ciepłych krajach tak samo jak niektóre wrażliwe rośliny (np bambusy).

Materia jest zatem niestandardowa, przez to co przynajmniej niektórym mało znana. Z tej przyczyny uważam, że powinna być starannie opisywana aby nikogo nie wprowadzała w błąd. Niemalże każdy był w zoo i widział tabliczkę opisującą gdzie żyje słoń, niestety nie wszyscy czytają specjalistyczne fora i wiedzą jakie parametry mrozoodporności ma ten czy inny gatunek bambusa oraz kiedy i w jaki sposób należy je osłaniać. W tym miejscu jest nasza rola i odpowiedzialność, aby jak najszerzej rozpropagować tą wiedzę nie dając sztucznego pola do działania tzw "handlowcom".

Tak jak napisałem, mam inne doświadczenia niż Ty i uważam że wiele jest w tym zakresie do zrobienia.

Z tej przyczyny to nie powinno być zarzutem do mnie że napisałem: "Pisząc powyższe zakładam cały czas że "przerabiamy wariant" roślin nie osłanianych" a później powtórzyłem i ponownie uściśliłem że praktycznie nie da się uprawiać tych roślin (chyba że godzimy się z ich mniejszym lub większym uszkadzaniem co kilka lat) bez okrycia w większej części kraju. Po prostu "z okryciem" da się uprawiać dowolne rośliny i hodować dowolne zwierzęta natomiast z tej racji że do uprawy/hodowli zabierają się także osoby absolutnie nie znające się zarówno na fizjologii roślin jak i zwierząt - ja uważam że należy wspominając o takich skrajnych lokalizacjach (gdzie nie można bez wspomagania uprawiać lub hodować tego i owego) po prostu o tym pisać.

Zresztą, NorthEast, ja uważam że należy pisać o osłonach + kiedy je zakładać - gdzie się da (nawet u siebie na forum w wątkach "palmy" i "bananowce" mam specjalny nagłówek w tym celu traktujący o uprawie gruntowej i to pomimo że jestem producentem tych roślin!), po prostu skala patologii (błędnego informowania) jest ogromna. Skoro Ty uważasz że nie trzeba lub wystarczy tylko tu i ówdzie to trudno.

Mamy odmienne poglądy. Ja pozostanę przy swoim, a Ty przy swoim zdaniu. Rozumiem Twój punkt widzenia, ale się z nim nie zgadzam. Mam nadzieję że Ty rozumiesz także mój punkt widzenia pomimo że się z nim nie zgadzasz.
Pisząc o bambusach uprawianych całorocznie w gruncie mam zawsze na myśli rośliny osłaniane i przyginane do gruntu - zimą, szczególnie wtedy gdy temperatury spadną do -15/-20 stopni.

http://www.drzewa.oleander.pl - amatorski spis drzew i krzewów, wymiana

Awatar użytkownika
Artur
Tarzan
Posty: 993
Rejestracja: 01 wrz 2004 21:37
Wpisz jaki mamy teraz rok.: 0
Lokalizacja: Wrocław - Climate Zone 7A
Kontaktowanie:

Re: Phyllostachys aureosulcata 'Aureocaulis' i 'Spectabilis'

Post autor: Artur » 03 kwie 2013 19:06

Andres74 pisze:Pokazujesz tu jakąś niewielką kępę bambusa.
Obejrzyj zdjęcia Artura, poczytaj jego posty o doświadczeniach z bambusami.
Jego najnowsze zdjęcia są tutaj http://bambusy.pl/viewtopic.php?f=6&t=1493&p=9956#p9956
Z tego co wiem bambusy ma od lat, a ich osłona polega głównie na okrywaniu podłoża liśćmi.
...................
Andres74 uściśle Twoją wypowiedź żeby nie było wątpliwości gdyż przeczytałem wypowiedzi na tym forum z moimi zdaniami wyciągniętymi z kontekstu gdzie nieuważny czytelnik może mieć mętlik w głowie.
Tak jak wspomniałeś moim zabezpieczeniem zimowym bambusów to okrycie podłoża liśćmi oraz śniegiem.(jeżeli napada) Dotyczy to prawie wszystkich bambusów. W zimie 2012 roku z powodu całkowitego braku białego puchu przykryłem plandeką trzy swoje bambusy, mianowicie Phyllostachys nigra Punctata,Phyllostachys nigra Boryana i Phyllostachys atrovaginata. Pod przykryciem bardzo dobrze przezimował Phyllostachys nigra Boryana i Phyllostachys atrovaginata.Punctata mimo okrycia zmarzł do poziomu gruntu. Zachęcony bardzo dobrym wynikiem z ubiegłego roku tej zimy również okryłem plandeką ale tylko jeden bambus mianowicie Phyllostachys nigra Boryana. Powtórzę jeszcze raz żeby nie było wątpliwości . Nie okrywam żadnych innych bambusów (poza wymienionymi) ponieważ mam taki specyficzny klimat że nie mam takiej potrzeby.
Okrywanie bambusów pomaga przetrwać zimę jest to sprawdzony sposób. Jeżeli mamy możliwości to jak najbardziej stosujmy takie metody. Plandeki nie są drogie i jest to zakup jednorazowy i na wiele lat.
Pozdrowienia z Wrocławia http://www.ArtBambo.prv.pl

Awatar użytkownika
NorthEast
Mowgli
Posty: 55
Rejestracja: 08 maja 2011 07:21
Wpisz jaki mamy teraz rok.: 2012
Lokalizacja: strefa 5b

Re: Phyllostachys aureosulcata 'Aureocaulis' i 'Spectabilis'

Post autor: NorthEast » 06 kwie 2013 07:26

Dominik pisze:Chciałbym aby było tak jak piszesz jednak najprawdopodobniej nie posiadasz minimum wiedzy z zakresu psychologii lub nie doceniasz siły autorytetu (nieomylność, wywieranie wpływu),a przede wszystkim zaangażowania niektórych osób w poprawienie bilansu sprzedaży także przy pomocy samego zdjęcia (nie konkretnego, ale zdjęcia jako środka oddziaływania w miejscu w którym odbiorcy nie spodziewają się reklamy!). Z dotychczasowych moich obserwacji zachowań (pytań) klientów wyłania się niestety nie tak różowy obraz jak Twój. Jak w każdym "stadzie" są owce i (bez urazy) barany. Są więc osoby mniej i bardziej rozgarnięte, mniej i bardziej zainteresowane zgłębieniem tematu przed zdobyciem rośliny. Moim zdaniem, jest bardzo różnie. Trudno przesądzić czy więcej jest baranów czy owiec. To jest rozmowa w stylu co było pierwsze jajko czy kura i tutaj nikt nikogo nie przekona. Niewątpliwie jednak siła autorytetu (fałszywego lub prawdziwego) lub zdjęcia (nie wskazując nikogo konkretnego) jako istotnego elementu oddziaływania - jest ogromna.
Zupełnie, jakbyś mnie znał od lat :)
Widzę, że oprócz roślin znasz się na ... wszystkim.
Jak będę potrzebował korepetycji to na pewno dam ci znać.
Gdybym miał tak obszerną wiedzę na temat roślin i psychologii sprzedaży, której ci zazdroszczę, założyłbym pewnie sklep internetowy, kreowałbym się na autorytet i wciskałbym "owcom i (bez urazy) baranom" nasiona Moso.
Niestety nie mam, więc mogę jedynie się dowartościować, tym że moje bambusy wyglądają lepiej, niż ten, który zaprezentowałeś w tym wątku, choć mam warunki, w których rzekomo nie da się uprawiać tych roślin.

Awatar użytkownika
Dominik
Gajowy
Posty: 245
Rejestracja: 07 cze 2005 15:16
Wpisz jaki mamy teraz rok.: 2016
Lokalizacja: Gdynia
Kontaktowanie:

Re: Phyllostachys aureosulcata 'Aureocaulis' i 'Spectabilis'

Post autor: Dominik » 07 kwie 2013 01:17

NorthEast pisze:[Gdybym miał tak obszerną wiedzę na temat roślin i psychologii sprzedaży, której ci zazdroszczę, założyłbym pewnie sklep internetowy, kreowałbym się na autorytet i wciskałbym "owcom i (bez urazy) baranom" nasiona Moso.
Zaskoczyłeś mnie. Tego się po Tobie nie spodziewałem że wciskałbyś nasiona moso i kreował się na autorytet bo nie pasuje mi to do znacznej części Twoich poprzednich wypowiedzi ;)

Napiszę Ci jak to jest u mnie abyś oprócz nowej wiedzy dotyczącej reklamy i psychologii którą masz w podanych adresach internetowych - wiedział jak prowadzić sklep który "założysz pewnie". Sprzedaję wszelakie nasiona i sadzonki informując o ich wymaganiach w zakresie na jaki pozwala moja wiedza w określonym momencie (w rozmowach z klientami dosyć często odradzam zakup jeśli po otrzymanych informacjach stwierdzam że stanowisko lub możliwości klienta nie pokrywają się z wymaganiami roślin).

Każdy internauta może to sprawdzić dzwoniąc do mnie po poradę w godzinach pracy. Moja wiedza na temat roślin jest uzupełniana każdego sezonu o nowe doświadczenia i informacje (także zdobyte na tym szacownym forum), jeśli gdzieś wychwycę błąd jest on poprawiany. Na byciu autorytetem w tej chwili specjalnie mi nie zależy, w szczególności nie zależy mi na zdaniu co niektórych (np z mydlanej grupy palmiarzy), bo to i tak ocenią inni (nie konkurencja). Ocena będzie po kolejnych 5, 10 czy 20 latach, a po 50 czy 100 dalszych latach zostaną po nas już tylko ładne drzewa lub krzaczki bambusów ...no chyba że się uprawia palmy i sagowce w gruncie (i wyłączą prąd) lub bambusy w Suwałkach (i plandekę porwie wiatr) - wtedy zostanie tyle co z moso po przejściu -20 :D
Pisząc o bambusach uprawianych całorocznie w gruncie mam zawsze na myśli rośliny osłaniane i przyginane do gruntu - zimą, szczególnie wtedy gdy temperatury spadną do -15/-20 stopni.

http://www.drzewa.oleander.pl - amatorski spis drzew i krzewów, wymiana

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość