Proszę o pomoc przy przesadzaniu

Kącik miłośników Draceny, Miskantów i innych często mylonych z bambusami roślin, oraz bananowców, palm i innej egzotyki na polskiej ziemi.

Moderatorzy: Sobal, Gantz

Youstyna
Posty: 2
Rejestracja: 06 lis 2006 21:28
Wpisz jaki mamy teraz rok.: 0
Lokalizacja: okolice Koszalina

Proszę o pomoc przy przesadzaniu

Post autor: Youstyna » 12 lis 2006 17:53

Witam Wszystkich. Podobnie jak wiele innych osób, byłam przekonana,że mam w domu bambysy ale... okazało się że to Lucky... Ale i tak jest dobrze bo się w nich zakochałam. Chciałabym prosić o pomoc przy przesadzaniu tych roślinek. Moje Lucky mają pędy już dość duże- około 90 cm. Niestety zaczęły już giąć się i zastanawiam się nad przesadzeniem pędów do ziemii. Poki co to rośliny mam w naczyniu z wodą. Nie wiem jak i gdzie mam ciachać by nie uszkodzić i nie zmarnować pędów... Szkoda by mi ich było niesamowicie. Mam jeszcze jedno pytanko: kilka liści zaczęło mi obsychać. Co prawda tylko końcówki ale zawsze coś... Co może być tego przyczyną??
Pozdrawiam gorąco i czekam z niecierpliwością na odpowiedź/podpowiedź :D

Awatar użytkownika
unlucky bamboo
Krzewiciel
Posty: 27
Rejestracja: 28 sie 2006 22:26
Wpisz jaki mamy teraz rok.: 0
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Post autor: unlucky bamboo » 14 lis 2006 16:49

Ja co prawda nigdy nie ukorzeniałem sadzonek w ziemi bo z zasady jej nie lubię :) za to upełnie nieźle udawało się je ukorzenić "we wodzie" albo w wilgotnym piasku. Takie podłoże będzie chyba bezpieczniejsze chemicznie, ale myslę, że to bez różnicy. W wodzie łatwiej kontrolować nasze sadzonki, bo wiemy kiedy się już ukorzenią. Trwa to około tygodnia (w piasku może trwać trochę dłużej - np. do trzech) a potem (jeśli nie zamierzamy trzymać ich później w ziemi) radziłbym przesadzić je już do docelowej doniczki (chyba, że zamierzamy trzymać je w ziemi albo w wazonie) póki system korzeniowy nie jest jeszcze zbyt rozbudowany - te dracenki mają delikatne korzenie trzymane np. w kamieniach mogą nam potem kaprysić po przeadzeniu...

Co do cięcia - ja swoich nigdy nie ciąłem. Zamiast tego odłamywałem je delikatnie tuż przy głównej łodydze. Myślę że jest to najbezpieczniejsze dla "rośliny-matki" ale niestety - zostawia czasem szpetną bliznę (choć nie zawsze). Na to możnaby poeksperymentować z maściami ale tego również nigdy nie robiłem więc może się to okazać zupełnie niepotrzebne.

Można też spróbować poeksperymentować - zauważyłem kiedyś, że bpczne łodygi dracena sanderiana potrafią się same z siebie rozkrzewiać, wypuszczając po bokach nowe, mniejsze. Łamiąc łodygę na pewnej wysokości można spróbować zmusić ją do rozkrzewienia się - w końcu dokładnie taki sam efekt osiągają hodowcy w szklarniach i wszystkie nasze roślinki to przechodziły. Może być tylko problem z utratą wody (końcówka starej łodygi może przysychać). Producenci rozwiązują to przy pomocy kropli specjalnego wosku. Można spróbować zabezpieczyć koniec cięcia masą ogrodniczą albo bardziej hadrcorowo - stearyną :twisted: albo kulką z plasteliny.

Aha i jeszcze jedno - przy przesadzaniu warto obskubać sadzonkę z kilku dolnych liści - tych które nie będą miały kontaktu z powietrzem, bo i tak pójdą na straty a mogą trochę utrudniać naszym roślinkom życie gdy zaczną się psuć.
Pij herbatę, bądź bamboocha...

Youstyna
Posty: 2
Rejestracja: 06 lis 2006 21:28
Wpisz jaki mamy teraz rok.: 0
Lokalizacja: okolice Koszalina

Post autor: Youstyna » 14 lis 2006 21:59

Dzięki za podpowiedź. Stane na nogi po chorobie i zobacze co mi wyjdzie z przesadzania. W zasadzie to chyba wrzuce je do wody na początku, by faktycznie korzenie zaczęły się rozwijać :P

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość